piątek, 08 kwietnia 2011
takie tam
Jak sie nazywa zona Richarda Bony? Lizbona
22:22, agavika
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 marca 2010
wieczorne rozmowki finskko polskkie

przed lustrem w saunie.

Oojcze,

tyle lat minelo a jaa dopiero teraaz

wiem  co w niej widzisz.

Zrozumiaalam dlaaczego wolisz ja, Soumi.

 Gdybys tylkko mogl mnie teraz zobaczyc.

ale wiedz ze teez kocham Cie jak Finlandie.

A najbardziej taka z zuraawina luub mandarynkka

Twoje zdrowie, corkka Twaa, Beaatkka

23:12, agavika
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 marca 2010
antysolniczka

a teraz ... pieprz sol

lub ... olej sol

i najgorsze .... olej sol i pieprz

a wszytsko dlatego ze to jest az w tylu przepisach:-)

16:31, agavika
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 lipca 2009
pomysły na własny biznes

Myślę sobie czemu nie, warto spróbować. Mam kilka pomysłów. Na bar: Groch z kapustą, delikatesy: Figa z makiem lub pasmanterie: Guzik z pętelką. A moze winiarnia: Ja Bolek?

 

Taka to ze mnie bizneswoman. 

22:12, agavika
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 lutego 2009
big apple

Wielkie jabłko.  

Wiele ludzi.

Wielki rynek.

Wiele wrażeń.

Najwięcej jabłek ile widzialam.

Przypominam sobie ze kiedyś lubiłam jabłka, najbardziej kosztele.Wróciłam. Wszedzie amerykańskie  jabłka.  Gdzie są kosztele, papierówki, malinówki, antonówki ….?  Czy jeszcze gdzieś można kupić kosztele?

czwartek, 26 lutego 2009
hipochonryczka

Zewsząd zlewają mnie reklamy specyfików paramedycznych a liczba aptek w okolicy dorówna niedługo liczbie oddziałów bankowych na Marszałkowskiej czy przy pl Wilsona. Czuję się bardzo chora. Boli mnie głowa, plecy, brakuje mi witamin itp. itd… A przecież nie zaszczepiam się na grypę. Strach pomyśleć, co będzie dalej.

Tak, bez apteki ani rusz. Na szczęście zawsze mam do niej nie dalej niż 10 minut spacerkiem. W okolicy zamieszkania mam do wyboru co najmniej siedem.  W drodze do pracy, zanim dojdę do metra (5 minut) mijam dwie. Po wyjściu z tegoż, zanim dojdę do celu (5 minut) mijam kolejne dwie. W sąsiedztwie jest dalszych pięć - a to tylko te, które widziałam.

Mogłabym to wykorzystać do podawania odległości. Na przykład: minie pani trzy apteki i już jest pani w kiosku. A jak odpowiedzieć na pytanie którędy do najbliższej apteki? Toż to proste jak drut. Nieważne, w którą stronę pani pójdzie, minie pani pięć banków i już zaraz będzie apteka. Przyzwyczajona do tego ubolewam na faktem ze w samym metrze nie mam niestety żadnej apteki w pobliżu. A właśnie tam przydałby mi się bardzo. Wokół pełno potencjalnych roznosicieli zarazków. Nie pogardziłabym też preparatem do zwalczania brzydkiego oddechu sąsiada, który kaszle prosto w moją twarz. W tak ciężkich warunkach mogę polegać tylko na swojej przepastnej torbie lub podziwiać reklamy leków no i oczywiście aptek internetowych.

Telewizja też o mnie nie zapomina. Reklam środków paramedycznych proponuje mi wcale nie jak na lekarstwo. I całe szczęście. Nie można przecież przewidzieć, w którym momencie tańca z gwizdami lub innego pasjonującego programu złapie mnie zgaga, biegunka czy wzdęcie. A wtedy: guzik z tańca. Dlatego właśnie troskliwe media dbają żebym wiedziała, co trzymać w domowej apteczce. Z tym ze moja zazwyczaj jest pusta. Skóra potrzebuje przecież nawilżenia od wewnątrz, kości wzmocnienia a to zapewnią mi tylko odpowiednie preparaty. A to, co zostanie wyjada mi mama, tak na wszelki wypadek. 

środa, 04 lutego 2009
odrobina Brukseli w Warszawie

Oto rodzi się na mych oczach (dosłownie) nowe zjawisko. Sikający gdzie popadnie. Bez krępacji. Nawet nie próbują się chować za jakiś krzaczek czy drzewko. Jakby mówili: oto ja, sikam wiec jestem. Olewam wszystkich i wszystko dookoła.

Trasa na Gdańsk, piątkowy wieczór, korek. Facet jadący przede mną wychodzi z samochodu. Nawet nie chce mu się odejść kawałek dalej, robi to tuż obok a ja czuję jakby właśnie obsikał mnie. Wejście do metra, prawie w centrum. Przed wejściem mały placyk. Płasko, jak to najczęściej w Warszawie, a na środku kolejny facet. Do tego patrzy prosto na mnie a jego oczach zero wstydu. Bo co, zachciało mu się i już.

Nie byli to bynajmniej pijani Anglicy pod Wawelem tak głośno krytykowani przez prasę i opinię publiczną. Kim wiec są? Jak należy odczytać ich zachowanie?  Nie wiem, ale nasuwa mi się jeden wniosek. Nasze wejście do Unii Europejskiej nabiera dla mnie innego wymiaru. Dzięki otwarciu granic coraz więcej naszych rodaków podróżuje. Coraz więcej (w różnych celach) jeździ do Brukseli. A w Brukseli, tam jak wiadomo, chłopiec siusia sobie bezwstydnie oblegany przez turystów. Jest też oczywiście dziewczynka, ale ona jest jakaś dziwna bo chowa się zawstydzona w bocznej uliczce.

Podróże kształcą.

A moze podrozujac po Warszawie zaczne robic fotki naszym siusiajacym chlopcom?

piątek, 07 listopada 2008

Super agent: James Blond

Japonski przysmak dla Polaka: sushi mnie

Curry z Brazylii: kura w bazyli

15:12, agavika
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 maja 2008
Opowiesc o Andrzeju Jesiotrze

a bylo to tak: wyszla miotła za jesiotra

00:57, agavika
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 kwietnia 2008
oda do karty kredytowej

więc chodz pomaluj mój swiat na żółto i na niebiesko

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31